Skróty klawiszowe:

Pokaż moduł: Skróty klawiszowe.

Strona wykorzystuje pliki cookies.
Dowiedz się więcej...

Miasto i Gmina Żarki

Miasto i Gmina Żarki

Logo: Projekty UE.

Aktualności

Nie ma regionu, nie ma regionalnych potraw

Nie ma regionu, nie ma regionalnych potraw

Ciężko żurkowi jurajskiemu przebić tuzy rozmiaru oscypka. Akcja "Polska je je je" to właśnie szansa, by się świat o nim dowiedział. A także o innych daniach, które są u nas popularne od lat

Etnografowie z Muzeum Częstochowskiego twierdzą, że brak nam potraw regionalnych sławnych jak kiełbasa krakowska czy karbinadle, bośmy tu w naszym regionie byli bardzo biedni. A z niczego to i Salomon nie naleje. I nic to, że kilka potraw biedoty zrobiło salonową albo światową karierę. Takie ślimaki albo żabie udka na przykład. Dzisiaj - high life, przed laty - ostatnia jedzeniowa deska ratunku Francuza. Albo pizza, kiedyś jedzona tylko przez chłopa spod Neapolu, dziś tak samo powszechna Nowym Jorku jak w Częstochowie.

Fakt, mamy na ministerialnej liście produktów tradycyjnych kilka pozycji - chleb tatarczuch, żareckie obwarzanki odpustowe, chleb jurajski, chleb herbski, kapustę z grochem po częstochowsku i grochówkę po częstochowsku, ciulim lelowski, złotopotockiego smażonego karpia i pstrąga z rusztu (z tej samej miejscowości), miód z nektaru kwiatów jurajskich oraz jurajski żur na grzybach. Niestety, ciężko daniom tym przebić tuzy rozmiaru oscypka. Plebiscyt "Polska je je je" daje im szansę, by się świat o nich dowiedział. A także o innych daniach, które są u nas popularne od lat, a na listę ministerstwa rolnictwa nie trafiły.



Rozmowa z etnografami

Joanna Skiba: - Czemu nie mamy słynnych na całą Polskę potraw regionalnych?

Elżbieta Miszczyńska, szefowa działu etnografii w Muzeum Częstochowskim: - Żeby mieć danie regionalne, trzeba mieć region. A my leżymy na pograniczu wielkich krain - Małopolski i Śląska. Tamtejsze kultury są zbyt silne, by w ich bliskim sąsiedztwie dało się wykształcić własną, o odrębnych cechach.

Drugi powód to migracje ludzi. Od nas jeździło się do dużych miast szukać pracy, a w miastach wiele rzeczy kupowało się gotowych. Przez to zniknęły u nas samodziały, ale zjawisko miało wpływ także na kuchnię. Do nas z kolei przychodziły pielgrzymki - we własnych strojach, z własnymi zwyczajami... Migracje ludności sprzyjały wymianie kultur, napływało wiele nowego, obcego, gdzieś się w tym tłoku zagubiło, co nasze. Została nam właściwie tylko sztuka dewocyjna (ta dawna, nie najnowsza): była charakterystyczna tylko dla nas.

Joanna Półka, etnograf z Muzeum Częstochowskiego: - Jeszcze Koziegłowy są charakterystyczne. Ze swoimi wyrobami z wiórów osikowych ostały się jako lokalne centrum sztuki ludowej.

EM: - Poza tym, żeby mieć typową dla regionu potrawę, trzeba coś gotować. A u nas panowała bieda, więc i kuchnia była jednostajna: ziemniaki, kapusta, groch, kasza, brukiew. Niezbyt urodzajna ziemia nie rodziła tu wiele więcej. Mięso na stołach pojawiało się tylko od wielkiego święta. Nie jadło się również tego, co można było korzystnie sprzedać w mieście, czyli masła, śmietany, jajek, sera.

A teraz brukwi w warzywniakach nie uświadczysz. Całe lata nie widziałam na straganach tego warzywa...

EM: - Bo kojarzyło się z biedą, ludzie nie chcieli go jadać, jeśli nie musieli.

Agnieszka Ciuk, etnograf z Muzeum Częstochowskiego: - A masowe uprawianie grochu na naszym terenie zostawiło nam zupę grochówkę. Często pojawiają się o niej wzmianki w materiałach źródłowych. Ale to zupa na tyle w kraju powszechna, że nie „wykształciła” się w danie regionalne.

EM: - Podobnie jest z żurem, popularnym w całej Polsce, choć raczej jako zupa postna. U nas natomiast jadało się go na okrągło - na śniadanie, obiad i kolację.

JP: - Być może naszym regionalizmem kulinarnym jest podawanie go z tłuczonymi ziemniakami.

EM: - A stąd, że jadano go tak często, wzięły się próby urozmaicenia tej potrawy, by nie była tak monotonna. Ja nie jestem z Częstochowy, a dopiero tu nabrałam zwyczaju doprawiania żuru chrzanem.

W innych krajach potrawy biedoty zrobiły karierę: żabie udka, małże, pizza. Czemu u nas nie?

EM: - Ależ zrobiły: pierogi. Ciasto dało się zrobić tylko z mąki i wody, do środka kładło się kapustę, ziemniaki, jagody albo grzyby z lasu. Tyle że pierogi to również danie ogólnopolskie.

A co z chlebem? Teraz kreujemy się na zagłębie doskonałego pieczywa...

JP: - Charakterystyczny jest chleb gryczany z Żarek. Starsi mieszkańcy wspominają, że kiedyś można go było u nas kupić pod każdym cmentarzem we Wszystkich Świętych. Ale oficjalne źródła o nim nie wspominają.

Te źródła to?...

EM: - Praca Michała Witanowskiego „Lud wsi Stradomia” z 1883 r. Jest najstarszym źródłem pisanym o etnografii naszego regionu. Witanowski był co prawda z wykształcenia aptekarzem, ale z zamiłowania ludoznawcą. Właśnie z jego szkicu korzystamy, gdy zwracają się do nas instytucje próbujące umieścić swoje wyroby na ministerialnej liście produktów tradycyjnych. Ale i Witanowski pisze o sprawach kuchennych zbyt mało, by dało się na tej podstawie odszukać danie typowe dla nas.



Nominujemy potrawy

Weźcie udział w plebiscycie "Gazety", zaproponujcie produkt czy potrawę, jakie Waszym zdaniem są symbolem naszego regionu lub z nim się kojarzą. Opiszcie też wspomnienie kulinarne, podajcie przepis na ulubione danie z dzieciństwa, podzielcie się anegdotą. Na kulinarne opowieści czekamy do 15 sierpnia pod adresami: mailowym - joanna.skiba@czestochowa.agora.pl i pocztowym - Al. NMP 13. Listę nominowanych produktów i potraw podamy 16 sierpnia. Wtedy ruszy głosowanie, które potrwa 12 dni.

Regulamin plebiscytu: gazeta.pl/plebiscyt oraz w redakcji.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
http://czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,8224757,Nie_ma_regionu__nie_ma_regionalnych_potraw.html

11

SIE

2010

1063

razy

czytano