Skróty klawiszowe:

Pokaż moduł: Skróty klawiszowe.

Strona wykorzystuje pliki cookies.
Dowiedz się więcej...

Miasto i Gmina Żarki

Miasto i Gmina Żarki

Logo: Projekty UE.

Aktualności

Chcą odzyskać, co wydali przez gigantyczną awarię prądu

Chcą odzyskać, co wydali przez gigantyczną awarię prądu

Chociaż wojewoda i rząd obiecali pieniądze, gminy dotknięte skutkami zimowej klęski na razie nie dostały ani złotówki. I wydaje się, że prędko ich nie zobaczą.

W styczniu kilkadziesiąt tysięcy ludzi w północnej części województwa śląskiego nie miało prądu. Zawiniła pogoda, choć Urząd Regulacji Energetyki sprawdzi, czy przyczyną awarii sieci nie były także niedopatrzenia energetyków.

27 stycznia wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk ogłosił, że gminy otrzymają zwrot pieniędzy, które wydały na usuwanie skutków awarii. To w sumie - jak obliczył na podstawie raportów wójtów i burmistrzów - ok. 4,5 mln zł. Na tym samym spotkaniu prezes Enionu Krzysztof Pubrat obiecał samorządowcom, że część kosztów pokryje jego firma. Chodziło o prace wykonywane przy odbudowie linii energetycznych oraz związane z dostępem do nich, np. usuwanie zwalonych drzew.


Dzień później wojewoda złożył w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o zwrot pieniędzy z rezerwy budżetu państwa na usuwanie skutków klęsk żywiołowych.

Od tego czasu samorządy czekają na pieniądze. Wśród nich są Żarki - jedna z najbardziej poszkodowanych gmin. To właśnie burmistrz Klemens Podlejski wnioskował - bezzskutecznie - do wojewody o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej. Mieszkańcy Suliszowic, Kotowic i Zaborza na prąd czekali niemal tydzień. W Czatachowie żarówki zaświeciły po 11 dniach i dopiero wtedy, gdy Enion dostarczył agregat prądotwórczy. Mieszkańcy nie mieli nie tylko światła, ale i wody. Gminne władze podliczyły, że na walkę ze skutkami awarii wydały około 300 tys. zł. To koszty wynajmu lub zakupu agregatów, diet dla ochotników z OSP, naprawy zniszczonego sprzętu...

- Wszystkie rachunki płacimy ze środków na zarządzanie kryzysowe oraz rezerwy budżetowej - mówi burmistrz Podlejski.

- Do tej pory gmina nie odzyskała ani jednej złotówki. Nie otrzymaliśmy też żadnego potwierdzenia, że nasze wydatki pokryje budżet państwa i Enion - dodaje Katarzyna Kulińska-Pluta z urzędu w Żarkach.

W podobnej niewiedzy jest podczęstochowska gmina Konopiska. W piśmie do wojewody samorząd ocenił swoje wydatki na blisko 20 tys. zł. Połowę wydał na zakup agregatów prądotwórczych (potrzebnych m.in. do przywrócenia dostaw prądu w szkołach i przedszkolach). 3621,04 zł kosztowało paliwo dla uczestniczących w akcji jednostek OSP (do samochodów i pił spalinowych), 4507,08 zł naprawa lub odkupienie sprzętu, 789,90 zł posiłki dla pracujących na dwie zmiany strażaków.

Konopiska, podobnie 45 innych gmin z terenu województwa, wyliczyły swoje wydatki co do grosza. Tymczasem dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji to za mało. Kilka dni temu zwróciło wniosek wojewody o pieniądze.

- To nie znaczy, że nie zostanie rozpatrzony. Potrzebne są bardziej szczegółowe wyliczenia - mówi Małgorzata Woźniak, rzeczniczka resortu. O jakie szczegóły chodzi - dokładnie nie powiedziała. Wiadomo tylko, że domaga się ich ministerstwo finansów.

- Trzeba niektóre wyliczenia doprecyzować - Andrzej Szczeponek, wicedyrektor wydziału zarządzania kryzysowego w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. Podaje przykład: jeśli usunięto drzewo leżące na linii energetycznej, gmina może domagać się za to pieniędzy, ale jeśli drzewo przewróciło się na drogę prowadzącą do uszkodzonej linii, to pieniędzy nie będzie, bo utrzymanie dróg należy do zadań gminy. - Właśnie wysyłamy do samorządów prośby o weryfikację rozliczeń. Informacje zwrotne powinniśmy dostać do 5 marca - mówi.

Nadal nie wiadomo, jakie wydatki pokryje Enion.

Samorządowcy nie kryją rozczarowania, że z obietnic władz nic nie wychodzi. - Nasze rozliczenie było z pewnością kompletne i bardzo dokładne - przekonuje wójt Konopisk Jerzy Socha. - Sądzę, że tak samo zrobiły pozostałe gminy dotknięte styczniowym kataklizmem. Wszystkim nam przecież zależy, by pieniądze odzyskać jak najszybciej.

Komentarz "Gazety" 

Kiedy samorządowcy prosili wojewodę o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej, nie uległ im. Tłumaczył, że to tylko skomplikowałoby prace przy naprawianiu sieci energetycznej. Obiecał jednak, że rząd odda im przynajmniej część wydanych pieniędzy.

Pierwszy krok zrobił - był pierwszym wojewodą, który wystąpił do ministerstwa spraw wewnętrznych o zwrot kosztów udziału w usuwaniu skutków awarii. Ale już zaczynają się schody, urzędnicy doszukują się luk w finansowych sprawozdaniach. Wójtom i burmistrzom pozostaje nadzieja, że Zygmunt Łukaszczyk doprowadzi sprawę do końca. Zamieniając obietnice w złotówki udowodni, że nie jest jednym z tych, co tylko potrafią obiecywać gruszki na wierzbie.

Marek Mamoń

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

17

LUT

2010

1129

razy

czytano