Skróty klawiszowe:

Pokaż moduł: Skróty klawiszowe.

Strona wykorzystuje pliki cookies.
Dowiedz się więcej...

Miasto i Gmina Żarki

Miasto i Gmina Żarki

Logo: Projekty UE.

Aktualności

Historia zdjęcia uczniów liceum sprzed lat – dodatkowe fakty

Historia zdjęcia uczniów liceum sprzed lat – dodatkowe fakty

Stanisław Fąfera z Zielonej Góry jest osobą, który wespół z innymi 19 osobami zdała pierwszą w dziejach Państwowego Gimnazjum i Liceum w Żarkach maturę w 1949 roku. Przesłał do Obywatelskiego Komitetu Pamięci Narodowej w Żarkach dodatkowe wyjaśnienia do archiwalnego zdjęcia, które przed paroma tygodniami opublikowaliśmy na stronię internetowej.
Panu Stanisławowi Fąfera w imieniu obywatelskiego komitetu składamy serdeczne podziękowania, a specjalnie dla naszych mieszkańców, sympatyków gminy i uczniów zespołu szkół publikujemy list napisany przez pana Stanisława, który odkrywa wiele interesujących faktów, zawiera ciekawostki i
Oto list:
„Odpowiadając na apel przesyłam swoje uwagi dotyczące tej matury i opublikowanego zdjęcia, które w powiększeniu i z naniesionymi numerami przesyłam do ewentualnego wykorzystania.
1.Uwaga pierwsza jest taka, że nie jest to zdjęcie maturzystów. Fotografia pochodzi z 19.III.1947 r., a nie 1949r. Twierdzę tak albowiem odbitkę tego zdjęcia z wpisem na odwrocie daty 19.III.1947r. mam i przechowuję w albumie. Żałuję, że nie mam innych z tego okresu zdjęć. Ciepłe okrycia fotografowanych dowodzą, że zdjęcie robiono wczesną wiosną.
2. Twierdzenie moje, że zdjęcie pochodzi z 1947r. a nie 1949r. i dotyczy tzw. „małej matury” potwierdzają nadto fakty:
- na zdjęciu (nie licząc nauczycieli z I rzędu) mamy 30 uczniów i uczennic, a I maturę w Żarkach zdało, co jest bezsporne 20 osób. Nazwiska ich przedstawię niżej. Ilość tę na podstawie dokumentów w swej publikacji wymienia też prof. Klemens Poznański.
- różnica w liczbie uczniów wynika stąd, że część z nich po tzw. Małej maturze zrezygnowała z edukacji, a część - ulegając pogłoskom i plotkom, że szkoła w Żarkach zostanie zlikwidowana, przeniosło się do innych szkół np. Zygmunt Nieroda (w środku ostatniego, górnego rzędu) – do Częstochowy, a Helena Łapaj (na zdjęciu z tyłu za dr Bilińską) - do szkoły zakonnej, a jeszcze inni np. kolega Sikorski - do zawodowego wojska.
Nie ma tez na zdjęciu Apolinarego (Poldka) Bargieły jako, że w szkole w Żarkach pojawił się później przenosząc się z Technikum w Limanowej. To, że wieści o możliwości likwidacji, bądź przeniesienia Gimnazjum i Liceum w Żarkach do innego miasta nie były tylko plotka świadczy wysłana przez dyrekcję szkoły delegacji młodzieży do wojewody śląskiego generała Aleksandra Zawadzkiego z prośbą o zachowanie szkoły.
Z delegacją było tak: we wrześniu, a może październiku 1946 roku, ja wraz z koleżankami: Zosią Dudek i Henią Stankowską stawiłem się wezwany w gabinecie dyrektora Krystanowskiego, który powiedział mniej więcej to: Komitet Rodzicielski postanowił, że pojedziecie jako delegacja młodzieży do wojewody, generała Zawadzkiego prosić o zachowanie szkoły. Powiedział też, że starosta zawierciański chce naszą szkołę przenieść do Zawiercia. Władza polityczna Żarek działa też w tej sprawie, ale istnieje potrzeba wsparcia ze strony młodzieżowej.
Nie muszę udowadniać, że byliśmy tą misją zaszczyceni, ale jednocześnie przerażeni. Czuliśmy jak wielka jest to odpowiedzialność, by dobrze wypełnić zadanie. Byliśmy zestresowani, bo mieliśmy rozmawiać z generałem, a wcześniej nigdy nie widzieliśmy żywego generała. Pamiętać też należy, że wówczas nie było jeszcze telewizji, a radio rzadkością.
Świadomość młodzieży w zakresie ogólnych spraw i polityki - była siłą rzeczy niższa niż dzisiaj.
Pamiętam (bo było to wielkie przeżycie), że generał przyjął nas ciepło. Widząc nasze niezbyt tęgie miny i nieporadne zachowanie ciepło nas przywitał i zapytał (mimo, że chyba orientował się) z jaką prośbą przychodzimy.
Wcześniej ustaliliśmy, że ja mam zabrać głos i gardłowym głosem zacząłem prosić (moje koleżanki płakały), by szkołę utrzymano. To nie była reżyserka, dlatego płacz koleżanek wypadł naturalnie. Generał zapytał wówczas, dlaczego płaczecie dzieci, a ja na to, jak nie płakać skoro Polska Ludowa umożliwia nam naukę, my chcemy się uczyć a Starosta z Zawiercia chce nam zabrać szkołę. Było to może trochę patetyczne, ale ponieważ nie było przygotowane wypadło jak się wydaję szczere. Generał wówczas przerwał (pamiętajmy, że to był polityk) i powiedział: nikt Wam szkoły nie zabierze, dla mnie ważniejsza jest szkoła niż starosta, który jak będzie przeszkadzał to go nie będzie. Powiedzcie Waszemu Dyrektorowi, że gdy zostanę zaproszony przyjadę i otworzę szkołę. Zadanie wykonaliśmy dobrze. Dyrektor zaprosił generała i generał Zawadzki przyjechał.
Było to rzeczywiście święto całego miasta. Było tak, jak pisze Karol Poznański w okolicznościowym wydawnictwie z 2000 roku na temat szkoły.
Przyjechał z obstawą żołnierzy, którzy go chronili. Tak chyba musiało być, bo generał Zawadzki należał do czołowych polityków kraju (później był Przewodniczącym Rady Państwa) a przyjechał do społeczności żareckiej, które w opinii władzy uchodziło za reakcyjne. Wizyta generała została bardzo wysoko oceniona przez miejscową społeczność. Nawet niechętni ówczesnej władzy twierdzili po wizycie, że wojewoda był miły, skromny, a na taką ocenę złożyły się zaobserwowane fakty jak np.:
- w kościele nie usiadł na podanym mu krześle, ale zaprosił na krzesło starszą, schorowaną kobietę,
- na otwarcie Ośrodka Zdrowia w Leśniowie, obok klasztoru O.O. Paulinów (1000 m) nie przyjechał samochodem, ale szedł wspólnie z mieszkańcami spod kościoła parafialnego,
- na obiedzie wydanym przez gospodarzy zatroszczył się, by jego żołnierze nie byli głodni (to też się spodobało, że myśli o podwładnych, prostych ludziach).
Wspólnie z koleżankami mam prawo oceniać, że wyjazdem do Katowic do generała wnieśliśmy skromny wkład w uratowanie szkoły.
W 1948 r. generał Zawadzki przestał być wojewodą śląskim. Jego miejsce zajął mgr inż. Bolesław Juszczuk, który wkrótce po mianowaniu przyjechał, by położyć kamień węgielny pod budowę nowego gmachu szkoły.
3. Do I matury w gimnazjum i liceum w Żarkach 13 i 14.V.1948 r. (ustna w czerwcu 1948r.) przystąpiło i maturę zdało 20 osób.
Oto ich nazwiska ze wskazaniem pod jakimi numerami są te osoby na załączonej fotografii:
Nr 1- Stanisław Mizgała, po maturze ukończył Wyższą Szkołę Administracyjno-Handlową w Częstochowie. Pracował w spółdzielczości. Zmarł.
Nr 2 - Ryszard Pianko - brak danych co robił po maturze.
Nr 3 - Filomena Morawiec - po maturze ukończyła studia filologiczne. Nie żyje.
Nr 4 - Stanisława Wystrychowska - ukończyła studia, brak dalszych danych.
Nr 5 - Stanisław Saternus- nie ma danych gdzie mieszkał i co robił po maturze.
Nr 6 - Wanda Pompa - ukończyła studia wyższe.
Nr 7- Zofia Dudek-po maturze pozostała w Żarkach, mieszka Żarki - Leśniów.
Nr 8 - Jan Jędruszek- ukończył Wyższą Szkołę Administracyjno-Handlową w Częstochowie, prowadzi gospodarstwo w Bliżycach.
Nr 9- Henryka Stankowska- ukończyła studia medyczne, jako lekarz pracowała w Zawierciu, nie żyje.
Nr 10 - Józef Stecz- po studiach teologicznych był misjonarzem, nie żyje.
Nr 11- Ryszard Bargieła - brak informacji co robił po maturze.
Nr 12 - Stanisław Fąfera studia prawnicze, pracował jako prokurator, mieszka w Zielonej Górze.
Nr 13 - Edward Mizerski, mieszka w Żarkach.
Nr 14 - Witold Wyporski studia prawnicze, pracował jako sędzia w Legnicy, potem prawdopodobnie jako radca prawny w Olsztynie.
Nr 15 - Aleksander Bednarski, pracował po maturze w Żarkach, nie żyje
Nr16 - Kazimierz Kania, pracował po maturze w Żarkach, nie żyje
Nr 17 - Zofia Kostarczyk- nie ma informacji co robi i gdzie mieszka.
Na fotografii brakuje Apolinarego Bargieły i Jana (Bartka) Poznańskiego, którzy mieszkają w Żarkach. Poznański ukończył studia wyższe.
Nie ma też, albo nie rozpoznałem Haliny Wiśniewskiej. Pozostałe osoby na zdjęciu, które nie zostały tutaj wymienione zakończyły edukację po małej maturze, a inne przeniosły się do innych szkół.
Z danych wynika, że ponad 50% maturzystów (a nie są to dane ostateczne) ukończyło studia wyższe. Oznacza to, że poziom nauki w nowoutworzonej szkole, wbrew temu co usiłowano wmawiać nie odbiegał od poziomu innych szkół podobnego rodzaju.
A swoją drogą szkoda, że nauczyciele, względnie absolwenci szkoły, mieszkający w Żarkach bądź najbliższej okolicy nie zebrali danych w tej kwestii i nie podjęli stosownych badań. Wyniki mogłyby prowadzić do ciekawych ustaleń.
4. Wracając do pierwszych miesięcy istnienia szkoły warto podkreślić na co zresztą już ktoś zwrócił uwagę (kol. Edward Mizerski) co mówi prof. Poznański Karol w swym opracowaniu. We wrześniu 1945r. część uczniów w tej liczbie ja i kilkanaście innych, którzy mieli za sobą zaliczenie I i II klasy gimnazjum na tajnych kompletach i naukę w pierwszych miesiącach tuż po wojnie, było uczniami III klasy a inni, znacznie starsi z ukończoną szkołą podstawową „przerabiali” II i III klasę w ciągu jednego roku w klasie wieczorowej.
Ostatecznie po roku byliśmy już jedną klasą, ale skutek był taki, że różnica wiekowa między nami była duża i sięgała nawet kilkunastu lat. Zdarzało się, że najmłodsi z nas do niektórych kolegów z klasy zwracali się używając formy „pan”.
5. Żałować należy, że organizatorzy zjazdów maturalnych nie pomyśleli, by poza ogólną galą odbyły się przy tej okazji spotkania w grupach – po 3,4 klasy.
Uczestnicy takich spotkań w małych grupach mogliby wspominając swoje przypadki, wiele wnieść do zapomnianej historii szkoły.
Nikt nie pamięta zapewne i nie ma tego i być nie może w protokołach czy dokumentach szkoły, że ja w marcu 1947r. na uroczystej jakiejś akademii ku czci patrona szkoły wygłosiłem (za wiedzą i aprobatą opiekunki klasy pani Jadwigi, którą potem z resztą kryłem, mówiąc, że nie wiedziała o niczym) bardzo emocjonalny polityczny, antyradziecki referat. Musiało to spotkać się z reakcją rady pedagogicznej i spotkało się. Zostałem zawieszony w prawach ucznia i przez kilka dni nie mogłem pojawiać się w szkole.
Inicjatywę w mej obronie przejął wówczas ksiądz Kościelecki, który przy poparciu dyr. Krystanowskiego i nauczyciela Zygmunta Kostarczyka przekonał przedstawiciela kuratorium, że nie można mnie wyrzucić ze szkoły, ponieważ jestem pod wpływem złych ludzi, pochodzę z rozbitej rodziny, a nauczyciele gwarantują moje wychowanie. Myślę, że przedstawiciel kuratorium chciał wierzyć w te zapewnienia, bo tak było mu najwygodniej i czekał na rozwój wypadków. A wypadki toczyły się pomyślnie.
Sprawy nie komentowano, pamiętajmy, że nie było tam prasy, środowisko razem z milicjantami (którzy byli ojcami moich koleżanek) było przychylne i po 2-3 tygodniach wróciłem do szkoły a moi rodzice do końca swoich dni nie dowiedzieli się, że byli jakoby po rozwodzie, a ja pochodzę z rozbitej rodziny.
Przedstawiciel kuratorium Dr Marchacz pamiętał jednak mój polityczny referat, bo będąc przewodniczącym komisji na maturze osobiście egzaminował mnie z historii nauki o Polsce.
Egzamin wypadł świetnie, otrzymałem bowiem notę bardzo dobrą, z komentarzem „matura to nie tylko wiedza, ale egzamin dojrzałości, wiem, że jesteś dojrzały bo wiesz co należy w odpowiednim czasie i okolicznościach mówić”. Słowa te zapamiętałem i starałem się wcielać w życie. Przygoda ta pozwoliła mi też zapamiętać moją szkołę na zawsze.”

Poniżej w załączniku zamieszamy również informacje nt.  pani Filomeny Morawiec, maturzystki pierwszego rocznika LO w Żarkach (nr 3) na zdjęciu. Przesłał je Pan Ireneusz Święciak dla pana Romana Hamerli z Obywatelskiego Komitetu Pamięci Narodowej w Żarkach. Ta informacja również uzupełnia zdjęcie licealistów.



14

MAJ

2010

1714

razy

czytano