Skróty klawiszowe:

Pokaż moduł: Skróty klawiszowe.

Strona wykorzystuje pliki cookies.
Dowiedz się więcej...

Miasto i Gmina Żarki

Miasto i Gmina Żarki

Logo: Projekty UE.

Aktualności

Studnia w Jaroszowie, jak nowa.

Studnia w Jaroszowie, jak nowa.

Mieszkańcy Jaroszowa konsekwentnie odnawiają swoja miejscowość. Ostatnio zajęli się studnią gromadzką przy głównej drodze prowadzącej przez wioskę.

W dniu 23 czerwca zorganizowano uroczyste spotkanie przy studni. Na zaproszenie mieszkańców przybyli burmistrz Klemens Podlejski i przewodnicząca Rady Miejskiej Stanisława Nowak. Obiekt małej architektury udekorowano flagami i przygotowano wstęgę do przecięcia.

- Przez ostatnie lata studnia nie służy mieszkańcom, mamy wodociąg – wyjaśniał radny Bogusław Gosek. – Ale warto o nią zadbać, bo przecież szkoda, aby zniszczała.

Propozycję odnowy studni poddał Wiesław Buła, który również zrobił projekt. W modernizację zaangażował się najmocniej: Wiesław Buła, Stanisław Gradzik, Andrzej Kaim, Zygmunt Nędza.

- Łącznie pracowało 16 osób, członków Stowarzyszenia "Jurajskie Amonity" oraz mieszkańców wsi – wyjaśnia B. Gosek.

Z miejskiej kasy sfinansowano piękną kratę i pokrycie dachu gontem. - Studnia teraz jest wizytówka naszej wsi Zarząd Stowarzyszenia składa serdeczne podziękowania wszystkim, którzy pracowali na jej obecny wygląd – dodaje sekretarz Halina Buła.



Oto kilka historycznych faktów na temat studni:

Jaroszów – Studnia Gromadzka

Okolice Jaroszowa były zawsze ubogie w wodę. W latach 1905–1907 przeprowadzono badania w wyniku których, wyznaczono miejsce na nową studnię. Kopanie rozpoczął mieszkaniec Jaroszowa Władysław Świerdza w 1908 roku.

Początkowo studnia miała głębokość 45 metrów, ale ze względu na częste obniżenia poziomu wody, w 1950 roku wykonano dodatkowe wiercenia i wprowadzono rurę do głębokości ok. 87 m. Wówczas lustro wody ustabilizowało się na poziomie 37 m.

Do czasu pogłębienia, przy niskim stanie wody opuszczone wiadro powodowało unoszenie się mułu i zmętnienie wody. Konieczne było częste czyszczenie dna studni lub pobieranie czerpakiem spokojnej wody i przelewanie jej do opuszczonego wiadra. Tę trudną pracę wykonywała Stefania Halabowska (ur. 1925) - kobieta drobnej budowy, którą spuszczano na dno studni. - Czysta woda na obiad to był prawdziwy skarb, stąd zdarzało się, iż musiał ktoś zjechać na dół. Dawnej wodę szanowano, a studnie otaczano prawdziwą troską - wspomina pani Stefania w 2008 r.
Niegdyś zaopatrzenie gospodarstwa w wodę należało wyłącznie do kobiecych obowiązków. Gospodynie nawet kilkanaście razy dziennie pokonywały drogę między domem a studnią dźwigając ciężkie wiadra. Zachowane w niektórych domach do dzisiejszego dnia nosidła, przypominają o ciężarze, który - dosłownie i w przenośni – dźwigały na swych barkach ówczesne kobiety.

Studnia gromadzka zaopatrywała mieszkańców Jaroszowa do 1984 roku, kiedy przy dużym zaangażowaniu społecznym mieszkańców zakończono budowę wodociągu.

We wsi (posesja nr 29) zachowała się jeszcze jedna studnia, starsza od gromadzkiej zwana dworską, gdyż znajdowała się w pobliżu dworu. Wiąże się z nią historia opowiadana przez najstarszych mieszkańców. Studnia ta nie była zabezpieczona wysoką cembrowiną. Kiedyś do Jaroszowa przyjechał konnym wozem Żyd – handlarz. Wstąpił na chwilę do dworu, a po wyjściu nie znalazł swoich koni. Okazało się że w upalny dzień, spragnione zwierzęta podeszły do studni i chcąc napić się, wpadły do jej wnętrza. Po tym wypadku obudowano studnię dworską wysoką cembrowiną.

Informacje na temat studni  zebrano na podstawie relacji najstarszych mieszkańców Jaroszowa: Janiny Dudek (ur. 1927), Stefanii Halabowskiej (ur. 1925), Otoli Gawędy (ur. 1923) i Piotra Świerdzy (ur.1930).

29

CZE

2011

870

razy

czytano